Menu

Co na to Sandra, czyli moje przemyślenia o codziennym życiu

Trudno zamknąć się w jednej konkretnej kategorii bloga. Lifestyle, moda, kosmetyki,codzienne życie i sytuacje, które spotykają nas każdego dnia. To wszystko i jeszcze więcej tu znajdziesz.

Dlaczego nie chciałabym być żoną marynarza?

co.na.to.sandra

Styczeń się kończy a ja nadal nic nie napisałam. W sumie to mam tak dużo tematów, że nie wiedziałam na który się zdecydować.

Od ponad roku jestem z chłopakiem z nad morza. Nie byłoby w tym nic specjalnego gdyby nie to, że jestem ze śląska :)
Jakiś czas temu mieszkałam nad morzem i właśnie wtedy się poznaliśmy.
Aktualnie ja mieszkam na śląsku, a mój B. nad morzem. Nie ukrywam, że jest trudno. Czasem naprawdę mam dość takiego związku na odległość, ale to temat na kiedy indziej.

Więc dlaczego nie chciałabym być z marynarzem?
Zacznę od tego, że Tata mojego chłopaka jest marynarzem. Przez rok miałam okazję obserwować jak wygląda ich życie. I co zauważyłam?
1. żona pozostawiona jest sama sobie- sama musi ogarnąć dom, zająć się dziećmi, pilnować wszystkich spraw finansowych
2. odpadają wspólne święta, rocznice, urodziny
3. praca marynarza jest bardzo niebezpieczna- sztormy, piraci (tak, piraci istnieją, ale nie wyglądają jak w "Piratach z Karaibów")
4. marynarz żyje trochę we własnym świecie- wraca i myśli, że czas się zatrzymał, że każdy musi mieć dla niego czas, bo on teraz jest; zapominają, że ludzie mają swoje codzienne, stałe obowiązki i nie są w stanie za każdym razem brać urlopu albo dostosować wszystko pod niego.
To jest kilka przykładów, które chyba najbardziej mi przeszkadzają. Może być to kwestia tego, że nie jestem do tego przyzwyczajona, bo wszyscy w mojej rodzinie codziennie są w domu, nie wyjeżdżają nigdzie do pracy.
Są też plusy bycia żoną marynarza:
1. marynarze zarabiając dość sporo, więc żona marynarza nie musi martwić się o pieniądze.
2. dom urządzasz tak jak Ci się podoba
3. sprzątasz tylko po sobie i dzieciach :D
Pytanie tylko czy pieniądze i możliwość decydowania o wszystkim samemu jest tego warte.
Moim zdaniem nie. Naprawdę wolę, aby mój przyszły mąż zarabiał mniej, ale był codziennie w domu. Chciałabym wspólnie decydować o najważniejszych sprawach, wspólnie ustalać wystrój salonu, a co najważniejsze... wspólnie spędzać święta.

Zauważyłam też styl bycia żon marynarzy- są niesamowicie dumne z tego i zachowują się trochę jak elita, jakby były najlepsze.
Moim skromnym zdaniem jest to trochę przekoloryzowane.

 

A Wy znacie jakieś marynarskie małżeństwo? A może sama jesteś żoną marynarza? :)
Chętnie dowiem się, jakie macie zdanie w tym temacie.

Buziaki,
S.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [DOMIURODA] *.dynamic.chello.pl

    To prawda - zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś!

© Co na to Sandra, czyli moje przemyślenia o codziennym życiu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci